Krzysztof Bartnik

Krzysztof Bartnik

4 października 2025

11 głównych myśli i porad dla twórców z wywiadu z reZigiuszem (w tym o nieudanym kursie)

Na połączonym (?) kanale Studio Twórców i Mniej Więcej pojawiła się bardzo interesująca rozmowa z Remigiuszem „reZigiuszem” Wierzgoniem. Jest oczywiście wątek związany z bieżącymi projektami twórcy, ale znacznie bardziej mnie osobiście interesowały fragmenty związane z prowadzeniem swojego biznesu oraz tym, jak z perspektywy czasu ocenia wypuszczenie swojego szkolenia / kursu internetowego.


Obejrzyj cały materiał – Szczera Rozmowa z Rezi (Sabotażysta 4, koniec Thundera, kurs Reziego):


Moje notatki – 11 głównych myśli i porad dla twórców:

1. Czas jest najważniejszą walutą

„Najbardziej wartościową walutą w życiu jest czas, nic innego. Kasę zarobisz 1000 razy, ale czasu nie odzyskasz.”

reZi podkreśla, że przez lata pracował cały dzień bez umiejętności odcięcia się od pracy, co było dla niego mordercze. Dopiero z pomocą żony nauczył się balansować życie prywatne z zawodowym.

Dziś świadomie rezygnuje z projektów, które wymagałyby zbyt dużego poświęcenia czasu – przykładowo nie zrobi już „1000 godzin w lesie”, bo woli spędzić ten czas z rodziną. Ta filozofia wpływa na wszystkie jego decyzje biznesowe i kreatywne.


2. Pasja ponad biznesem jako fundament sukcesu

„Jeśli masz do wyboru robienie czegoś biznesowo, profesjonalnie versus wybranie czegoś co cię jara i budowanie tego tą zajawką – tu masz znacznie większą szansę na sukces. Wolę zarobić dychę i być szczęśliwy niż 100 000 i być nieszczęśliwy.”

reZigiusz wyjaśnia, że można odnieść sukces działając stricte biznesowo, ale wizjonerstwo i pasja dają znacznie większe szanse. Schematy biznesowe można się nauczyć lub zatrudnić kogoś, kto je zna – ale autentycznej zajawki nie da się zastąpić.

Jego kanał gamingowy z Minecraftem jest tego najlepszym przykładem – poświęca na każdy odcinek 2-4 godziny, bo się świetnie bawi, mimo że biznesowo mógłby robić tańsze produkcje.


3. Budżetowanie to elastyczność, nie sztywne ramy

„Na pytanie 'jaki budżet?’ zawsze odpowiadam: ile to może przynieść? Co na tym zyskamy?”

reZi tłumaczy, że nie da się określić budżetu na dzień dobry – trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników. Małe produkcje kosztują 2-15 tys., średnie 15-50 tys., a duże jak Sabotażysta 100-500 tys. lub więcej.

Przykład: różnica w pirotechnice między finałami edycji 1-3 a czwórką to około 10 000 zł, ale efekt końcowy jest totalnie piorujący i zmienia doświadczenie widza.

Czasem głupia tablica za 30 zł (choć z grafiką i produkcją to więcej) może być kluczowym elementem, który spina cały film – jak w „Najlepszy vs Najgorszy Hotel”, gdzie tablice z zadaniami idealnie obrazowały porównania.


4. Optymalizuj zamiast przepalać kasę

„Wolę wydać dychę i pomyśleć jak zrobić, żeby wyglądała na 60 000, niż wydać 100 koła bezmyślnie. Relatywnie małe koszty ponosimy, osiągając zajebiste efekty.”

reZigiusz podaje konkretny przykład: zamiast zapłacić 40-60 tys. za fizyczne zbudowanie czegoś, używają animacji osiągając podobny efekt za ułamek kosztu.

W trójce płacili zewnętrzną firmę za scenografię, w czwórce zrobili ją sami – taniej i z lepszym efektem, bo dokładnie wiedzieli, co chcą osiągnąć. To wymaga poświęcenia czasu, ale oszczędza ogromne pieniądze. Kluczem jest myślenie „jak to zrobić mądrze”, nie „jak to zrobić najdrożej”.


5. Różnorodność uczestników daje bogactwo materiału

„W czwartej edycji Sabotażysty wymieszałem światy – to nie są tylko influencerzy o podobnym myśleniu. Są to różni ludzie, co powoduje że game plan wszystkich uczestników się zmienia.”

reZi wyjaśnia, że mamy trzy równoległe „storyline’y”: pierwszy to co dzieje się na miejscu fizycznie (uczestnicy w piaskownicy), drugi to co pokazujemy widzom (kamery i smaczki), trzeci to postprodukcja (wybór ścieżki narracyjnej).

Różnorodność charakterów daje różne reakcje na te same sytuacje – wtedy w montażu można wybrać najbardziej interesujące ujęcia. Nie manipulują grą, nie zmieniają głosów – po prostu z bogatego materiału wybierają to, co najlepiej się ogląda.


6. Mniejszy zespół = lepsza komunikacja i efektywność

„Firma z 30+ osobami kosztowała ćwierć miliona miesięcznie w najlepszym przypadku, do 600 tys. przy produkcjach. Dzisiaj mam 8 osób – grupę killerów.”

reZigiusz szczerze mówi o błędach rozbudowy firmy: niektóre miesiące były tragicznie na minusie. Problem był w tym, że mieli „10 kombajnów odpalonych”, ale „żniwa są raz do roku” – gigantyczny zespół gotowy do pracy, ale brak ciągłych projektów na taką skalę.

Próby wynajmowania zespołu innym spowodowały chaos i utratę azymutu. Po restrukturyzacji wycofał się z produkcji kanałów innych twórców (Szumi, Gleniec, Wiki, Oski) i skupił się tylko na swoich projektach.

Rezultat? Mniejsza hierarchia, szybsza komunikacja, większa swoboda, lepsze filmy i spokój psychiczny.


7. Widzowie nie oglądają dla budżetu, tylko dla autentyczności

„Widzowie nie odpalają YouTube’a, bo wydałeś kolejne 100 000 więcej. Chcą zobaczyć prawdziwych nas, w ciekawych projektach, ten proces.”

reZi podkreśla fundamentalną zasadę: zawsze pyta się „Po co ten widz ma wejść na mój kanał i dlaczego ma kliknąć w ten film?” Ciekawość to jest kluczowe, ale ciekawość czego? W jego przypadku: survivalu, 24h, najlepszy-najgorszy, rzeczy wyzwaniowych i ostrzejszych.

To nie fabularny film ze scenariuszem – w Sabotażyście nie manipulują tym, kto zostanie wybrany. Prawdziwe emocje uczestników to fundament. Gdy ktoś przestanie się dobrze bawić na planie, będą mieli „gówno emocje w programie”.


8. Autentyczność wymaga działania w strefie komfortu

„Zawsze działam w płaszczyźnie, w której czuję się dobrze i swobodnie. Jak nie zagrasz (chodzi o aktorzenie), ludzie będą wiedzieli, że grasz. Jeśli jestem sobą i czuję się w tym dobrze, to się wybroni.”

reZigiusz wyjaśnia swoją filozofię: skupia się na tym, w czym czuje się wybitnie dobrze – survival, 24 godziny, wyzwania.

Jeśli kumuluje 10 pozytywów (dobre zadania, autentyczność, zajawka), ale spierdzieli miniaturkę – film nie pójdzie. Jeśli operator nie da z siebie wszystkiego – będzie się gorzej oglądało.

Nie ma jednego triggera – to zawsze baza rzeczy, sytuacji, ludzi. Ale fundament to zawsze jego autentyczne przeżywanie tego, co robi.


9. Równowaga życia i pracy chroni przed wypaleniem

„Były momenty, gdzie brałem tylko robotę pod uwagę. Wszystko inne było mniej istotne – rodzinę odwiedzałem za rzadko. Pracowanie cały dzień było normą, nie potrafiłem się odciąć.”

reZi szczerze opowiada o okresach, gdy nie dbał o zdrowie psychiczne, maksymalnie eksploatował siebie i firmę. Miał w styczniu świadomość tego, co nagrywa we wrześniu – programował sam siebie w maksymalną eksploatację.

Efekt? Płacił za to kolami, stresem, brakiem czasu dla rodziny. Dopiero z pomocą żony Marty nauczył się odcinać od pracy.

Dziś świadomie zostawia 30-40% luk w harmonogramie na spontaniczne projekty i reakcję na trendy. Nie chce już mieć planu do końca roku z góry – woli flow i swobodę.


10. Ewolucja jest warunkiem przetrwania

„Ewoluowanie jest bardzo istotne. Bez tego nie przetrwasz. 5 lat temu jarałem się czymś tak bardzo, że zacząłem nagrywać filmy. Dzisiaj wolę z żoną na rower pojechać.”

reZigiusz zaczynał od gamingu w wieku 11-12 lat i ewoluował przez 17 lat. Nie dość, że dorastał (co wymuszało zmiany), to będąc dorosłym od 22. do prawie 30. roku życia nadal ciągle się zmienia.

Przykład: zrobili „24h w lesie” (5 mln wyświetleń), potem „100h w lesie” – ale nie zrobią już „1000h”, bo to nie ma sensu życiowego.

Kanał reZi Reakcje ewentnie zmienia formułę już piąty raz, bo pewien kanon filmów się wyczerpuje. Kluczem jest kumanie filozofii działania i kierunku, w którym ciśniesz – wtedy nowe tematy przychodzą same.


11. Nie wszystko wychodzi – kurs jako lekcja pokory

„Kurs został spalony zanim poszedł. Historia kursu Karola napisała taką narrację w polskim internecie, że inni twórcy się sparzyli. Widziałem to i pomyślałem 'spróbuję’.”

reZi szczerze przyznaje, że mimo poświęcenia maksimum czasu i energii na stworzenie kursu (nazwanego bardziej „szkoleniem”), projekt nie wypalił. Zainteresowanie było na poziomie dziesiątek tysięcy ludzi, ale sprzedaż była „zupełnie turbo mniejsza”.

Projekt się spłacił, ale nie był rentowny – nie był warty świeczki przy tak ogromnym zaangażowaniu. To był moment, gdy firma kosztowała najwięcej (ćwierć miliona miesięcznie), więc pojawiły się potrzeby monetyzacji i większa skłonność do ryzykowania.

reZigiusz potrafi bronić niektórych elementów kursu, ale przyznaje, że gdzie indziej „dał dupy pod kątem przygotowania” lub poświęcił za mało czasu. Konkluzja? „To był fuckup. Nie wszystko w życiu wychodzi” – i trzeba to wziąć na klatę i iść dalej.


BONUS: Sukces to nie bycie top 1

„Nie chcę być top 1 dzisiaj. Niegdyś chciałem i walczyłem. Wolę być trochę bardziej swobodnym, mniej eksploatowanym reZim, niż machiną, która nie ma czasu na życie.”

reZigiusz szczerze przyznaje, że jego podejście do sukcesu się zmieniło. Kiedyś walczył o bycie numerem 1 na polskim YouTube, rozbudowywał firmę do ponad 30 osób, „snowballował” (!) projekty.

Dziś świadomie rezygnuje z tego wyścigu. Firma kosztowała ćwierć miliona miesięcznie (a przy produkcjach do 600 tys.), każdy moment był męczący – przez co nie miał czasu nawet przyjechać na nagrywki.

Dziś woli mniejszą skalę, więcej swobody i czasu na życie prywatne. To nie oznacza rezygnacji z ambicji – nadal ma cele do zrealizowania – ale balansuje je z tym, czego chce od życia, nie tylko od kariery.

Polecam oczywiście całą rozmowę!

Krzysztof Bartnik

Krzysztof Bartnik

Prezes i założyciel Imker.pl - firmy, która od 2015 roku wspiera self-publisherów i twórców w bezpośredniej sprzedaży własnych produktów. W branży e-commerce obecny od 2005 r. jako współtwórca i inicjator wielu przedsięwzięć internetowych.

Na tym blogu znajdziesz moje przemyślenia na temat biznesu, rozwoju produktów i wszystkiego innego, co przychodzi mi do głowy, a nie mieści się w ramach codziennego biznesu. Zapraszam do subskrypcji i dziękuję za czytanie!

Zapisz się żeby być na bieżąco

facebook twitter youtube vimeo linkedin instagram whatsup