Większość młodych przedsiębiorców popełnia ten sam błąd – czekają na idealny moment, perfekcyjny plan i stuprocentową pewność zanim zaczną działać. Tymczasem tracą lata na przygotowania, podczas gdy inni budują już swoje imperia.
W programie Układ Otwarty, Tomasz Karwatka – przedsiębiorca, który sprzedał swoje firmy za miliony złotych, będąc wcześniej dzieciakiem ze wsi w Wielkopolsce – przekazał swoje refleksje o budowaniu biznesu i przedstawił konkretne strategie, które działają.
„Byłem słabym szefem przez bardzo długi czas. Nieumiejętnie dawałem feedback, nieumiejętnie wyznaczałem cele” – przyznaje Tomasz Karwatka. „Bardzo często miałem takie poczucie, że jestem debilem, że jestem głupi i że ja mam takie problemy, bo jestem za głupi.”
Założyciel Divante, Vue Storefront i współinwestor firm takich jak Eleven Labs czy Cyber Folks zbudował kilka odnoszących sukces firm technologicznych. Jego ostatnia firma, Callstack, została sprzedana za 500 milionów złotych do nowojorskiego funduszu Viking Global. Ale droga do tego sukcesu była pełna błędów, których – jak twierdzi – większość przedsiębiorców mogłaby uniknąć.
Zapraszam Cię do przesłuchania całej rozmowy, a poniżej znajdziesz 10 najważniejszych lekcji, które mogą zaoszczędzić Ci lat błądzenia i milionów złotych!
Obejrzyj / przesłuchaj całą rozmowę – Jak zbudować firmę wartą miliony? Od pomidorów do Doliny Krzemowej. Polskie StartUpy Tomasz Karwatka (Układ otwarty – Igor Janke):
Problem nr 1: Nie wybierasz rosnącego rynku
Większość przedsiębiorców zakłada firmę w branży, którą znają. To brzmi rozsądnie. Ale to pułapka.
Najważniejsza decyzja w biznesie? W CZYM coś robisz, a dopiero potem JAK to robisz. Możesz być najlepszym surferem na świecie, ale jeśli jesteś na fali schodzącej, to nie ma znaczenia jak dobrze surfujesz.
„Pierwsza rzecz to robienie czegoś w obszarze, który rośnie. Nieważne co to jest” – mówi Tomasz Karwatka. „Robiąc w obszarze, który rośnie, ta fala to jest takie naturalne – ona rośnie, a Ty sobie na niej surfujesz. Nawet jak robisz głupoty, to ta fala nadal Cię będzie nieść.”
W technologii takimi falami było AI, wcześniej kryptowaluty czy fotowoltaika. Ale podobne trendy zachodzą wszędzie – piwa kraftowe, piekarnie rzemieślnicze, fitness boutique. To są biznesy, których nie było 10 lat temu, a dzisiaj są wszędzie.
Ludzie, którzy pierwsi wskoczyli na te fale, zarobili fortuny. Ci, którzy przyszli późno, walczą o przetrwanie. A ci, którzy wybrali fale schodzące – nie mają szans, bez względu na talent.
Problem nr 2: Nie potrafisz rozpoznać fali wznoszącej
Wybór rosnącego rynku brzmi logicznie. Ale jak odróżnić falę wzrostową od chwilowego szumu?
Tomasz Karwatka ma na to konkretną odpowiedź: obserwuj moment, kiedy nowa technologia jest „na pograniczu”.
„Jest taki moment, kiedy jest jakaś nowa technologia i ona tak nie działa za bardzo. Tak trochę działa, trochę nie. Wydaje się fajna, ale taka niedokończona” – wyjaśnia.
Weź przykład iPhone’a z 2007 roku. Nie miał MMS-ów, nie działał na pełnej 3G, apek było kilka. Większość ludzi mówiła „fajny, ale niepraktyczny”. Ale Tomasz Karwatka obserwował coś innego – ludzi przyklejonych do ekranów swoich nowych iPhone’ów z taką ekscytacją, jakiej nigdy nie widział przy Nokiach.
To był sygnał. Nie specyfikacja techniczna. Nie raporty analityków. Ludzkie zachowanie.
Kiedy widzisz, że ludzie FAKTYCZNIE używają czegoś niedoskonałego z zachwytem – to jest Twoja fala. Czekanie na ideał oznacza spóźnienie.
Problem nr 3: Robisz biznes sam
Założenie firmy w pojedynkę brzmi dumnie. Ale w praktyce często oznacza stworzenie firmy, która nigdy nie wyrośnie poza swojego założyciela.
Lata 90. nauczyły polskich przedsiębiorców, że wspólnicy stanowią zagrożenie. Mogą oszukać, zablokować rozwój, ukraść pomysł. Bezpieczniej mieć 100% czegoś małego niż 50% czegoś dużego.
W dzisiejszym świecie biznesu to podejście ogranicza rozwój.
„Większość osób bardzo zyskuje na tym, jeśli prowadzi firmę ze wspólnikami” – stwierdza Tomasz Karwatka. „Jest mało osób, które mają tak bardzo szerokie kompetencje, że są w stanie sobie poradzić z myśleniem o produkcie, sprzedażą, marketingiem.”
Statystyki pokazują wyraźnie: firmy ze wspólnikami mają znacznie wyższe szanse powodzenia. Rozpędzanie firmy wymaga różnych kompetencji jednocześnie. Ktoś dobry w produkcie potrzebuje partnera odpowiedzialnego za sprzedaż. Ktoś skoncentrowany na tworzeniu potrzebuje osoby zarządzającej. Myślenie strategiczne wymaga uzupełnienia o pilnowanie finansów.
Indywidualnie można zbudować małą firmę. Z odpowiednim wspólnikiem można stworzyć imperium.
Problem nr 4: Wybierasz wspólnika jak pracownika
Scenariusz znany wielu przedsiębiorcom: spotkanie na networkingu, rozmowy o wspólnych wartościach, zgoda na założenie spółki. Za pół roku partnerzy nie mogą się znieść.
Problem w tym, że wspólnika wybiera się dopiero po wspólnych doświadczeniach, a nie na podstawie samych rozmów. W deklaracjach i słowach wszyscy są wspaniali. Prawda wychodzi pod presją.
„Najlepiej wspólnika się dobiera trochę tak jak z partnerką czy partnerem poprzez randkowanie – czyli robienie czegoś razem” – mówi Tomasz Karwatka.
Chodzi o wspólny projekt. Wolontariat. Jakąkolwiek sytuację, gdzie zobaczycie siebie w działaniu. A najważniejsze – w momencie, kiedy coś idzie źle. Prawdziwy charakter człowieka ujawnia się właśnie wtedy.
Reakcja na niepowodzenie projektu pokazuje wszystko. Obwinianie innych czy branie odpowiedzialności. Wycofanie się czy podwinięcie rękawów. Odejście o piątej czy zostanie do późna.
Tomasz Karwatka zakłada firmy ze wspólnikami, których widział w boju. Pracownicy z poprzedniej firmy, ludzie, z którymi już coś robił. Wie, jak działają pod presją. Zamiast przypadkowego randkowania wybiera sprawdzony zespół.
Problem nr 5: Boisz się zaufania
Polska ma niski poziom zaufania społecznego. Historyczne przyczyny są zrozumiałe. Ale w biznesie XXI wieku to podejście kosztuje fortuny.
Tomasz Karwatka widzi to wyraźnie jako inwestor: „Będąc biznes angelem, jakie ja najczęściej dostaję pytanie? Czy w ogóle warto brać pieniądze od inwestorów? Bo my słyszeliśmy złe różne rzeczy o inwestorach.”
Nawet kiedy ktoś oferuje kapitał na rozwój firmy, przedsiębiorcy się wahają. Obawy o oszustwo, utratę kontroli, przejęcie firmy.
Tymczasem w Stanach ludzie robią biznesy na dwie strony umowy ściągniętej z internetu. Inwestują miliony na uścisk dłoni. Zaufanie przekłada się na ekonomię czasu. Trzy miesiące negocjacji z prawnikami oznaczają, że konkurencja z Doliny Krzemowej już sprzedaje produkt.
„Dobrzy inwestorzy, dobrzy przedsiębiorcy wychodzą z założenia, że lepiej stracić, dopłacić, ale żeby ktoś nie powiedział, że go oszukałeś” – wyjaśnia Tomasz Karwatka.
Dobra reputacja przewyższa wartością dodatkowe procenty w umowie. W małym świecie polskiego biznesu – a naprawdę jest mały – Twoje imię stanowi największy kapitał.
Problem nr 6: Myślisz, że musisz być idealnym szefem od początku
Oto sekret, którego nikt Ci nie powie: każdy dobry szef był kiedyś beznadziejnym szefem.
Tomasz Karwatka przyznaje wprost: przez lata był słabym szefem. Nieumiejętnie dawał feedback. Źle wyznaczał cele. Najgorzej – popełniał klasyczny błąd mikromanagera.
„Zatrudniasz nową osobę i mówisz: OK, ja Ci ufam, po prostu rób to. I oczywiście że ta osoba tego nie zrobi dobrze, no bo jakim cudem? I później jej zaczynasz odbierać – czyli nie, nie, to źle robisz, to nie rób tego, zrób mniej.”
To jest odwrotne od tego, co powinno się dziać. Nowa osoba potrzebuje wdrożenia, wsparcia, stopniowego przekazywania autonomii. Nie może dostać wszystkiego od razu i zostać sama. Ani nie może być cały czas kontrolowana.
Dobre zarządzanie to umiejętność, której się uczysz latami. Metodą prób i błędów. Książki Jacka Welsha o samych sukcesach są szkodliwe – tworzą wrażenie, że świetni liderzy rodzą się tacy, a nie stają.
Akceptuj, że będziesz popełniać błędy. Ucz się na nich. I bądź wdzięczny ludziom, którzy to wytrzymują i rosną razem z Tobą.
Problem nr 7: Nie bierzesz odpowiedzialności za swoją firmę
Wielu przedsiębiorców prowadzi firmę jakby nie była ich własnością.
Próby zadowolenia każdego klienta – włącznie z toksycznymi. Dbanie o szczęście każdego pracownika – nawet tych z odmienną wizją. Lektura o work-life balance i dobrym samopoczuciu zespołu prowadzi do wątpliwości: może jestem za twardy?
Tymczasem firma się sypie.
Tomasz Karwatka miał swój moment przełomowy w samochodzie wracającym z Warszawy. Wszystkie spotkania się nie udały. Klienci rezygnują. Pracownicy mówią, że firma jest beznadziejna. I wtedy zaczęło go boleć w klatce – fizycznie, jak zawał.
„Mam taką myśl, że to jest kurde moja firma, zrobimy to po mojemu” – wspomina. „Nie da się wszystkiego oddać pracownikom i klientom, mówiąc, to jest jakaś hipisowska komuna i niech to się dzieje samo. Trzeba wziąć tę odpowiedzialność.”
Być tyranem? Absolutnie nie. Chodzi o coś innego: mieć wizję i wziąć za nią odpowiedzialność. Niektórzy klienci do Ciebie nie pasują – odpuść ich. Niektórzy pracownicy mają inną wizję – pomóż im znaleźć lepsze miejsce.
TWOJA firma. TWOJE zasady. Ktoś musi być za nią odpowiedzialny – jeśli nie Ty, to kto?
Problem nr 8: Nie rozumiesz, że firmy nie są wieczne
Polscy przedsiębiorcy często traktują swoje firmy sentymentalnie. Budowanie jej przez lata sprawia, że staje się jak dziecko, przedmiotem dumy. Propozycja zakupu wywołuje poczucie zdrady.
Romantyczne podejście. Biznesowo nieefektywne.
„Ludzie, którzy pierwsi wskakują na takie fale – na tornado – bardzo dużo zyskują” – mówi Tomasz Karwatka. Ale każde tornado kiedyś się kończy. Wtedy trzeba znaleźć kolejne.
Tomasz Karwatka sprzedał Divante. Rok później nowi właściciele zdublowali jego wartość. Żal? Wręcz przeciwnie – duma. Pracownicy dostali drugie premie, z firmy powstały nowe biznesy, kapitał wrócił do ekosystemu.
Exit zamiast porażki oznacza sukces, który pozwala Ci zbudować kolejne 2-3 firmy w tym samym czasie, kiedy siedziałbyś w jednej dużej i nie miał już na nic wpływu.
Koncepcja „Śmierć z zerem na koncie” ma sens – lepiej te pieniądze puścić dalej, zainwestować w kolejnych przedsiębiorców, zbudować więcej wartości, niż siedzieć na jednej firmie i patrzeć, jak Twoje tornado się kończy.
Problem nr 9: Nie zaczynasz – czekasz na idealny moment
Największy błąd ze wszystkich. Przeczytanie tego artykułu, pokiwanie głową, pomyślenie „fajne rady” – i brak działania.
Teraz nie jest dobry moment. Najpierw trzeba to przemyśleć. Plan zakłada start za pół roku, kiedy wszystko będzie gotowe.
Tylko że nigdy nie będzie.
„Wszyscy mamy pomysły, pomysły są tanie i można je znaleźć w internecie” – mówi Tomasz Karwatka. „Zazwyczaj przedsiębiorców od nieprzedsiębiorców odróżnia tylko i wyłącznie to, że ci jedni się odważyli.”
Różnica między przedsiębiorcą z exitami a kimś, kto ma „fajne pomysły”? Jeden zaczął działać, drugi wciąż planuje.
Prosta metoda: zatrzymaj to, co robisz. Napisz maila. Wejdź na social media. Powiedz komuś o swoim pomyśle. Publicznie. Żeby się samemu zmotywować. Żeby już nie było odwrotu.
I zacznij działać. Dzisiaj. Nie jutro. Nie za tydzień. Dzisiaj.
Problemy przyjdą po drodze – wtedy przeczytasz książkę Tomasza Karwatki albo znajdziesz mentora. Ale ta decyzja o rozpoczęciu – należy wyłącznie do Ciebie.
Problem nr 10: Nie rozumiesz siły sprawczości
Tomasz Karwatka zaczął biznes od sprzedawania pomidorów w wieku 10 lat. Pół godziny w tygodniu. Rodzice mówili: co sprzedacie, to wasze, róbcie co chcecie.
„To nas uczyło z jednej strony nie bania się ludzi, z drugiej rzeczy ustalania ceny. Tego, że można tę cenę podnieść, opuścić, co się wtedy dzieje. Ale też uczyło nas takiego sprawstwa, że ja mogę zarobić jakieś pieniądze, że to ode mnie zależy.”
Sprawczość – poczucie, że MOŻESZ coś zmienić – stanowi fundament przedsiębiorczości.
Większość ludzi czeka, aż rząd coś zrobi. Aż ktoś im pomoże. Aż sytuacja się poprawi. Przedsiębiorcy podejmują działania.
Tomasz Karwatka nie czekał, aż państwo będzie chronić lasy. Założył fundację Las Na Zawsze i kupuje prywatne lasy, żeby nie zostały wycięte. Nie czekał, aż będzie więcej mentoringu dla młodych – stworzył program MD Fellowship.
Opowiadanie o biznesie dotyczy czegoś szerszego: podejścia do życia. Narzekanie na system albo zmiana systemu. Czekanie na swoją kolej albo wzięcie jej.
Pomidory Tomasza Karwatki nauczyły go więcej niż Harvard mógłby nauczyć. Bo nauczyły go, że świat reaguje na jego działania. Że ma wpływ. Że ma sprawczość.
Podsumowanie
Większość przedsiębiorców popełnia te same błędy: wybierają schodzący rynek, pracują sami, boją się zaufania, czekają na idealny moment. I przez to nigdy nie osiągają sukcesu.
Ci 1%, którzy odnoszą wielkie sukcesy, robią coś innego: wskakują na rosnące fale zanim są modne, budują zespoły, które ich uzupełniają, działają szybko i biorą odpowiedzialność za swoje decyzje. Nie czekają na pozwolenie – po prostu zaczynają.
Gdzie Ty jesteś na tej drodze?